Jak pokochać Bollywood?

Piosenki tygodnia

Trochę o mnie, trochę o filmie, trochę o piosence

Drodzy czytelnicy!

Już od jakiegoś czasu zbierałam siły, aby napisać ten post. Zastanawiałam się jakiego rodzaju ma on być...czy dalej rozpisać się nad powodami dla których ludzie nie lubią Bollywood? czy może pójść raczej w przedstawienie jakiegoś filmu bądź piosenki. 

Przyznam się szczerze,że próbowałam już dwa razy opublikować post dotyczący piosenki tygodnia (ponieważ minęło już tyle tygodni, a nic się nie ukazywało). Było to dla mnie bardzo trudne, ponieważ jest naprawdę ogromna liczba piosenek, które uwielbiam. Jedne za skoczność, drugie za tekst, inne za melodie, jeszcze inne za teledysk. Nie wiedziałam na co się zdecydować. Pomyślałam więc,że może dzisiejszy post będzie po prostu mieszanką? Mieszanką moich przemyśleń, piosenek, filmów i informacji o ludziach  w nich grających.

Zastanawiając się o czym dzisiaj pisać otworzyłam yt i spojrzałam na pierwszą piosenkę z podpowiedzi. I pomyślałam czemu nie?

Film, piosenka i aktorka o której dzisiaj chce powiedzieć zawierają się w jednym słowie: Fanaa. 

Przyznam się szczerze,że całą swoją przygodę od Bollywood zaczęłam właśnie od tej aktorki, od Kajol. Gdyby nie zobaczyła filmu z nią, w którym grała wspólnie z Shah Rukh Khanem nigdy bym nie wpadła w to kino. Dlatego niezmiennie od wielu lat pozostaje ona moją ukochaną aktorką, a on ukochanym aktorem. Właściwie ściślej rzecz ujmując musiałabym podkreślić,że stanowią oni dla mnie pewną całość. Domyślałam się,że gdybym najpierw zobaczyła osobny film z Kajol i osobny film z SRK nie zakochałabym się w Bollywood. Ale o tym jeszcze w osobnym wpisie (jako że twórcy mojej fazy zasługują na osobny wpis) :)

Biorąc pod uwagę ilość filmów w których zagrał SRK i porównując ją do ilości filmów z udziałem Kajol jasnym staje się, że łatwiejszym jest obejrzenie całej filmografii Kajol. W przypadku króla Bollywood stanowi ona bowiem bardzo obszerną listę, niektóre zaś z filmów na niej widniejących są trudno dostępne. Idąc tym tokiem myślenia postanowiłam sobie, że obejrzę: w pierwszej kolejności wszystkie wspólne filmy wyżej wymienionego duetu, a następnie wszystkie filmy Kajol. I tak trafiłam na "Fanaa".

Jest to film z 2006 roku, a co warte podkreślenia, część jego scen kręcona była w Polsce - w Zakopanem i okolicach.

Nie mogę powiedzieć,że jest to mój ulubiony film, ale zdecydowanie go lubię. Obejrzałam go już kilka razy i przy każdym kolejnym dostrzegam coś czego wcześniej nie widziałam.

Nie rozgadując się za dużo, powiem, że bardzo podobała mi się w filmie gra Kajol (co nie jest zaskoczeniem), która fenomenalnie wcieliła się w rolę niewidomej Zooni, ale również Aamira Khan (którego także darzę dużą sympatią) jako Rehana. Podobało mi się także to, że film zawierał różnorodne "odcienie" gatunkowe, czasami był zabawny, czasami poważny, czasami przerażający (jak dobry thiller), a czasami był po prostu lekki jak komedia romantyczna :)

Muszę przyznać, że początkowo piosenki występujące w filmie mnie nie urzekły. Po prostu przeszły, żadna nie wpadła mi w ucho.I to jest właśnie to co uwielbiam. Bo obejrzeniu tego filmu kolejny raz, po roku czy też może nawet dłuższym czasie, zrozumiałam i pokochałam te piosenki.

A już szczególnie piosenkę, którą chce Wam dzisiaj polecić. "Mere Haath Mein", bo o niej właśnie mowa, ma coś w sobie coś, co bardzo mnie urzekło. Nie wiem czy są to te polskie plenery czy też melodia, ale trafiła ona idealnie w mój aktualny gust (a tak dokładnie w mój aktualny gust romantyczki). Przyznaje się bez bicia, że jest ona dla mnie wzruszająca i zdarzyło mi się na niej uronić łzę.

A Wy drodzy Bollymaniacy, co uważacie? :)
Lubicie ten film, ścieżkę dźwiękową z niego pochodzącą? Co się Wam w nim podobało, a co nie bardzo? :) Też macie podobne odczucia dotyczące polecanej piosenki czy całkowicie inne? Jestem bardzo ciekawa!

Liczę na odpowiedzi w komentarzach,

pozdrawiam,

PS. Jeśli chodzi o moje postanowienie co do filmografii Kajol to zbliżam się do końca :D

Wasza Bollymaniaczka J.